*Angie* Po naszym wyznaniu, pocałowałam Germana, ale ktoś oczywiście
musiał nam przeszkodzić. Oderwałam się od niego i w drzwiach
ujrzałam Violette i Leóna. Na ich twarzy zakwitło zaskoczenie oraz
uśmiech. *Violetta* O Matko?! Czy tata i Angie właśnie się... POCAŁOWALI? -Yyy... To my może pójdziemy do mojego pokoju. A wy... Dokończcie
to co zaczęliście.- Tata
i Angie zaczęli się śmiać. Ale fajnie! Może kiedyś będę starszą siostrą... a przy okazji
kuzynką.
*** *Cami* Siedziałam sobie w Resto Band'zie i pisałam nową piosenkę. Dzień było ponury... tak samo jak moje samopoczucie. Nagle ktoś mnie zawołał. Obróciłam się za siebie i zobaczyłam Maxiego. Podszedł i usiadł obok mnie i zapytał : - Hej. Co piszesz? - Pisze nową piosenkę. - Fajnie. Zaśpiewasz? - Dobra.
- Wow! Jest super. - Dziękuje - Zarumieniłam się. - Słodko się rumienisz. Masz ochotę się ze mną przejść?- Spytał. - Ale przecierz pada.-Powiedziałam i spojrzałam za okno. - Yyy.. Cami, pogoda jest śliczna... tak jak ty.-Powiedział a ja sie znowu zarumieniłam, kurde no! - Ymmm... Dzięki, to jak idziemy?- Spytałam. Maxi pokiwał głową na tak, wyszliśmy z Resto. Byłam bardzo ciekawa gdzie idziemy, ale jeszcze jedna sprawa siedziała mi w głowie. Byłam ciekawa czy to jest randka czy tylko zwykły spacer, jednak gdzieś tam miałam nadzieje że jednak to pierwsze, bo od niedawna chyba zaczęłam coś czuć do Maxiego. Po chwili doszliśmy do parku. Usiedliśmy na jednej z wielu ławek. *Maxi* Przyprowadziłem tu Cami, ponieważ chcę jej powiedzieć, że od niedawna czuję do niej coś więcej niż przyjaźń, trochę boje się boje się, że ona nie odwzajemnia moich uczuć, ale jak to mówią, raz się żyje... Spojrzałem na Cami, która na coś się patrzyła, wyglądała jak małe dziecko, które zobaczyło tonę słodyczy. Ha,ha, ha - przezabawny widok. Nagle ktoś zadzwonił do Cami. Właśnie Violetta dzisiaj wróciła do Buenos-Aires! to pewnie ona do niej zadzwoniła, powiedziałem Cami że zaraz wrócę. Poszedłem zapłacić za przejażdżkę dorożką i podszedłem do Camili, która właśnie skończyła rozmawiać przez telefon.
-Chodź - Złapałem ją za rękę. -Gdzie?- Zapytała. -Przejedziemy się po dorożką Buenos-Aires. -Oooooo, dziękuje Maxi- przytuliła się do mnie, ale gdy skapnęła się co właśnie robi szybko się ode mnie oderwała i zrobiła się cała czerwona na twarzy, trzeba przyznać, że to mi się podobało i ślicznie wygląda kiedy się rumieni... Wsiedliśmy i zacząłem rozmowę: -Cami, przyszedłem tu z tobą bo chciałbym ci o czymś powiedzieć...-Powiedziałem i teraz już wiedziałem że nie ma już odwrotu... -No mów nie wstydź się, wiesz że mi możesz powiedzieć wszystko- Powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. -b... bo ty mi się pppodobasz Cami- Już chciała coś powiedzieć, ale ją pocałowałem. wiedziałem, że za chwilę oderwie się ode mnie, da mi z liścia, ucieknie i już nigdy się do mnie nie odezwie..., ale ona zrobiła coś o czym nawet nie pomyślałem, odwzajemniła mój pocałunek. To było... jakby to powiedzieć magiczne? Tak to odpowiednie słowo, ten pocałunek był magiczny. Gdy się od siebie oderwaliśmy spytałem: -Cami zostaniesz moją dziewczyną?- Ona nie odpowiedziała tylko znów mnie pocałowała. Uznałem to za TAK ;) Oderwała się ode mnie i obdarowała mnie uśmiechem. Nawet nie zauważyliśmy a już nasza wycieczka dorożką się skończyła. Pomogłem mojej dziewczynie zejść, jak to fajnie brzmi - MOJEJ DZIEWCZYNIE i odprowadziłem ją do domu.
-Maxi ja muszę już iść, zobaczymy się jutro?-Spytała a ja pokiwałem głową na tak.- To pa.- Powiedziała i poszła. Ja chwile sobie jeszcze tam postałem i też poszedłem do domu. Położyłem się i zasnąłem myśląc o Cami.
Głównie Caxi i trochę Germangie. Kolejny rozdział hmmmm...., jutro? Nie obiecuje ale się postaram. Proszę o komentarze, te dobre i te złe, chcę znać waszą opinie, może macie jakieś rady? Zapraszajcie do siebie na pewno wpadnę. ;]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz