*León*
Podszedłem do Violetty od tyłu i zakryłem jej oczy. Jak ja bardzo za nią tęskniłem, cieszę się że już wróciła.
-Zgadnij kto to.-Powiedziałem do Violi.
-No nie wiem, Napo?-zaczęła się ze mną droczyć.
-Nie, zgaduj dalej.
-To może, hmmm... Andres?
-Oj, teraz to przesadziłaś!-Zaśmiałem się.
*Violetta*
-Już wiem, hej Leóś.-powiedziałam i stanęłam tak że nasze twarze dzieliło kilka milimetrów. Postanowiłam zmniejszyć tę odległość i złączyć nasze usta w pocałunku, kiedy nagle usłyszeliśmy chrząknięcie. Domyśliłam się że to tata, ten to ma wyczucie czasu...
-Ah... Papużki nierozłączki, dobrze Violetto jedziemy już.-Powiedział mój tata.
-Ja pojadę z Leónem, dobrze tato?-Spytałam z nadzieją w głosie.
-Dobrze, już niech ci będzie. León - teraz tata zwrócił się do mojego chłopaka- jedź ostrożnie. Pa Violu, bądź w domu przed osiemnastą.
-Ok, tato, papa Angie.
-Pa! Baw się dobrze Violetto.-powiedział i poszedł z Angie do samochodu.
Wyszłam z Leónem na dwór i zaczęłam rozglądać się za jego samochodem,, ale nigdzie go nie widziałam.
-Leóś, gdzie twój samochód?-zapytałam go.
-A kto ci powiedział że przyjechałem samochodem?-zapytał a do mnie dooiero po chwili doszło do mnie to co powiedział. To co kurde rowerem przyjechał? Bo chyba nie no pieszo no nie.
*Leon*
Mina Violetty? Bezcenna, ale jak się dowie że przyjechałem motorem to mnie zabije...
-To czym przyjechałeś, rowerem?- Zapytała mnie moja dziewczyna.-Bo chyba aż taki głupi nie jesteś żeby na pieszo przyjść.
-Przyjechałem motorem.- Powiedziałem, zaraz się zacznie.3, 2, 1...
-Jak to?! O nie, jeśli myślisz że wsiądę na motor to się mylisz!- Zaczęła krzyczeć.
-No wiesz jak chcesz to możesz iść na pieszo, ale będziesz szła 2 godziny a z tego co wiem to drogi nie znasz...- Zaśmiałem się.
-Yggh, niech ci będzie, ale to pierwszy i ostatni raz...-Oznajmiła.
Założyłem jej kask i po chwili już jechaliśmy. Zabrałem ją do parku, usiedliśmy na ławce pod drzewem i patrzyliśmy sobie w oczy. Jak ja ją kocham. Viola ma za tydzień osiemnaste urodziny, zrobimy jej imprezę niespodziankę. Musi być super. Nawet niewiem kiedy z Violettą zaczęliśmy śpiewać Podemos:
To piosenka o naszej miłości do siebie. Gdy skończyliśmy pochyliłem się i pocałowałem Violę z drzewa zaczęły spadać liście, było bardzo romantycznie.
Gdy się od siebie oderwaliśmy Viola popatrzyła mi w oczy a ja się do niej uśmiechnąłem.
-Dziękuje León-Powiedziała do mnie Viola.
-Za co?-Spytałem
-Za to że jesteś, bardzo Cie kocham.-Powiedziała a ja się do niej przytuliłem. Coś czuje że będe ją musiał tu częściej zabierać.
-Powinniśmy już wracać jest już szesnasta Violu.-Oznajmiłem.
-Szkoda, ale no dobrze.-Odpowiedziała.
*Angie*
Ciesze się że Viola jest u Leóna, bo wreszcie będę mogła powiedzieć Germanowi co do niego czuje.Wiem że to dziwne bo on jest moim szwagrem ale miłość nie wybiera.
*German*
Ciesze się że Viola jest u Leóna, bo wreszcie będę mógł powiedzieć Angie co do niej czuje.Wiem że to dziwne bo ona jest siostrą Marii ale miłość nie wybiera.
-Angie musimy porozmawiać.
-Też po to do ciebie przyszłam.
-Ty mów pierwszy/sza.-Powiedzieliśmy równocześnie.
-Nie ty- Znowu powiedzieliśmy w tym samym momencie.-Kocham Cie.
ooo Angie i German ♥ Viola najlepsza ,,to co kurde rowerem przyjechał'' xD super rozdział, zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńhttp://magicznaprzyjazniludmiivioli.blogspot.com/
Dzięki za komentarz, na pewno zajże na bloga
Usuń